„Beczka” to pół wieku tradycji i historii. Miejmy jednak nadzieję, że nie przede wszystkim. „Beczka” to również teraźniejszość i przyszłość, to, co dzieje się aktualnie i to, co ma dopiero nadejść. Zapewne warto wspominać przeszłość. Niemniej, wspomnienia te powinny służyć budowaniu teraźniejszości i planowaniu przyszłości.

Czym charakteryzowała się „Beczka” pięcio-, dziesięcio-, dwudziestoletnia? O co troskali się kolejni jej duszpasterze? Na co najbardziej kładli nacisk? W co wierzyli? Jakie wartości wyznawali? Jak na przestrzeni minionych pięciu dekad zmieniali się studenci przychodzący do Duszpasterstwa? Jak „Beczka” radziła sobie w trudnych latach stanu wojennego i permanentnej inwigilacji przez Służbę Bezpieczeństwa PRL? To wszystko pytania i kwestie niezwykle ważne i bardzo frapujące. Krakowskie DDA nie powstawało w „inkubatorze”, w „cieplarnianych” warunkach, wśród powszechnego aplauzu i wsparcia. Wręcz przeciwnie – rodziło się w bólach powszechnego sprzeciwu otoczenia i walki o „swoje”. Jakim więc cudem udało się „Beczce” przetrwać wszystkie te burze i dotrwać do „pięćdziesiątki”? Dlaczego tak wiele innych cieszących się znacznie większym wsparciem zewnętrznym inicjatyw upadło, a „Beczka” przetrwała wszelkie wewnętrzne kryzysy oraz zewnętrzne przeciwności? Co ją niosło, co umacniało?

Mądre spojrzenie za siebie uczy rozumienia teraźniejszości. „Beczka” nie powinna żyć jedynie celebracją swojej chlubnej przeszłości. Należy raczej myśleć o tym, co tu i teraz. A problemy chwili obecnej – te realne, codzienne – nie są ani patetycznie wzniosłe, ani zadziwiająco niezwykłe. Wręcz przeciwnie – wymagania stawiane przez dzień dzisiejszy są zawsze proste, konkretne. Co można radzić duszpasterzowi, który rozpoczyna dopiero pracę w „Beczce” i ma przed sobą ambitne zadanie przewodzenia takiej „owczarni”? Przed czym należy go przestrzec? Na co powinien zwrócić szczególnie baczną uwagę? A co z diakonami, którzy w „Beczce” uczą się dopiero pracy z ludźmi? I wreszcie ci najważniejsi – studenci. W jaki sposób przeżyć czas studiów, aby go nie zmarnować i wykorzystać przynajmniej część łaski danej od Boga? Czasem potrzeba nader prostych rad: listy książek, które dla pożytku intelektu i ducha warto jest przeczytać, rachunku sumienia, który pomoże dojrzewać w wierze, kilku trafnych uwag o tym, jak przeżywać liturgię Eucharystii czy czas osobistej modlitwy.

Odpowiadać na pytania o sposób dobrego pobytu w duszpasterstwie można wprost (zanotowaliśmy takie próby odpowiedzi). Można też przyjrzeć się życiorysom byłych studentów swego czasu aktywnie zaangażowanych w życie duszpasterstwa akademickiego. Co – zdaniem ich samych – zostało w nich dobrego, a co złego z czasów duszpasterskich? W czym „Beczka” im się przysłużyła, a co utrudniła? Co z perspektywy czasu mogą powiedzieć o Niej obecni małżonkowie, księża, zakonnicy, osoby żyjące w stanie wolnym? Jakie okruchy „Beczki” zostały w nich do dziś?

Jest jeszcze jedno niezwykle pomocne źródło dobrych rad i cennych uwag odnośnie dobrego przeżycia czasu łaski, którym niewątpliwie może być etap pobytu we wspólnocie wierzących studentów – teksty samych duszpasterzy. Zarówno założyciel „Beczki”, o. Tomasz Pawłowski OP, jak i jego następcy, pisali całkiem sporo i zazwyczaj naprawdę ciekawie.

Wczoraj jest historią, jutro jest tajemnicą, a dziś – darem losu. Beczka ma swoje „wczoraj”, ale ma też i swoje „dziś”. „Wczoraj” było bardzo dobre, „dzisiaj” zależy od nas, a jutro spokojnie można zostawić Panu Bogu.